Poranne ćwiczenia języka

Proszę przeczytać to 10 razy z narastającą prędkością!

1. W wysuszonych sczerniałych trzcinowych szuwarach sześcionogi szczwany trzmiel bezczelnie szeleścił w szczawiu trzymając w szczękach strzęp szczypiorku i często trzepocząc skrzydłami.

2. Poczmistrz z Tczewa, rotmistrz z Czchowa.

3. Przyszedł Herbst z pstrągami i słuchał oszczerstw z wstrętem.

4. Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie, strząsa skrzydła z dżdżu.
I trzmiel w puszczy tuż przy Pszczynie straszny wszczyna szum.
Mąż gżegżółki w chaszczach trzeszczy, w krzakach drzemie kszyk, a w Trzemesznie straszy jeszcze wytrzeszcz oczu strzyg.

5. Trak tak tarł tarcice takt w takt jak takt w takt tarcice tartak tarł.

6. Szedł Sasza suchą szosą, bo gdy susza szosa sucha.

7. Na strychu stacji straszy duch druha Stacha.