
W nocy z 28 na 29 marca 2026 roku w Polsce nastąpi zmiana czasu z zimowego na letni. O godzinie 2:00 przesuniemy wskazówki zegarów o godzinę do przodu, co oznacza krótszy sen, ale dłuższe popołudnia w świetle dziennym. Choć dla wielu osób to tylko formalność, zmiana czasu ma wpływ na zdrowie, komunikację i rytm życia.
Choć na pierwszy rzut oka to tylko formalność, badania pokazują, że przesunięcie zegarów ma zauważalny wpływ na organizm. Powoduje rozregulowanie zegara biologicznego, a w pierwszych dniach po zmianie rośnie ryzyko problemów zdrowotnych, przede wszystkim zaburzeń snu.
Organizm też musi się przestawić. Niektórzy czują się senni lub mają chwilowo zmieniony rytm dobowy. Może wystąpić lekkie zmęczenie lub trudności z zasypianiem przez kilka dni.
Dotychczas zaprzestanie tego męczącego obowiązku blokował Parlament Europejski, ponieważ poszczególne państwa członkowskie nie mogły się porozumieć, w którym czasie zamierzają pozostać na stałe. Ostatecznie zdecydowano, że każdy kraj musi zgłosić pozostanie w czasie letnim lub zimowym najpóźniej do 2026 roku. Następnie wprowadzony zostanie okres przejściowy, aby państwa mogły przygotować się na zmiany pod względem technologicznym.
W Polsce od kwietnia procedowany jest projekt złożony przez PSL-TD. Przeszedł konsultacje z Biurem Legislacyjnym, Biurem Ekspertyz Sejmowych oraz innymi instytucjami, takimi jak Sąd Najwyższy czy Krajowa Izba Gospodarcza. Obecnie oczekuje na dalsze opinie, w tym Komisji Ustawodawczej. Ostateczna decyzja może zostać podjęta jeszcze jesienią, co pozwoli na przygotowanie systemów i przepisów do nowej rzeczywistości.