"Gość" bez wychodzenia z domu

W najnowszym „Gościu Niedzielnym”: Znak chwały, znak nadziei. W tym roku zasłona na krzyżu nabrała nowego znaczenia.

Wielu Czytelników pyta, jak można nabyć najnowszy, 13. numer „Gościa Niedzielnego”. Kolportaż parafialny wciąż jest wstrzymany. „Gościa” w wersji drukowanej będzie można kupić jedynie w tradycyjnych miejscach sprzedaży prasy, takich jak kioski, saloniki prasowe, stacje benzynowe itp. Aktualnie zachęcamy gorąco do skorzystania z możliwości czytania „Gościa” w wersji elektronicznej. Aby zdobyć nowe wydanie, nie ma konieczności wychodzenia z domu.

W słowie wstępnym do numeru 13. redaktor naczelny ks. Adam Pawlaszczyk zauważa: „Może bardziej niż kiedykolwiek uświadamiam sobie bowiem, że to, co zakryte dla oczu, lepiej widzi się sercem. A w tak trudnym położeniu, w jakim świat się obecnie znalazł, w sytuacji ogromnej niepewności, lęku, strachu przed nieznanym, kiedy chcielibyśmy wiedzieć, co się z nami stanie i jak skończy się ten kryzys, warto popatrzeć sercem, a oczy na chwilę zamknąć. Myślę, że przyszła na to właśnie pora. Tak, to jest ten czas – najbardziej męczące jest to, że nie potrafimy się pojednać nawet w obliczu bardzo trudnych sytuacji, które dotykają całe społeczeństwo. Może warto opuścić zasłonę na to, co nieistotne, by dostrzec to, co najważniejsze?”.
W numerze przeczytasz też:

Po prostu inny świat [rozmowa z ks. Wojciechem Węgrzyniakiem]

„To jest absolutnie niepowtarzalny czas, żeby odkryć tajemnicę Boga w nas i w naszych bliskich. Żeby nie myśleć, że Bóg jest zamknięty tylko w kościele, w tabernakulum” –  jak nie bać się i zaufać Bogu w czasach koronawirusa, mówi ks. Wojciech Węgrzyniak.

Uchwyćcie się Boga [Beata Zajączkowska, Radio Watykańskie]

Papież apeluje, by nie zmarnować czasu pandemii koronawirusa, tylko odnaleźć gesty bliskości i solidarności wobec najbliższych osób i wszystkich potrzebujących. – Bóg istnieje i można się Go uchwycić w obecnej trudnej sytuacji – podkreśla Franciszek.

W niebie będziemy królować [Marcin Jakimowicz]

Wypełniał szczelnie aule i kościoły, a jego wirtualne rekolekcje śledziły setki tysięcy wiernych. Jaki był? „Przede wszystkim normalny” – mówią ci, którzy znali ks. Piotra Pawlukiewicza.